Najczęściej słuchane
SZKOLENIA I KONFERENCJE: Badania Kliniczne - pierwsze doświadczenia z funkcjonowania nowych rozporządzeń MZposłuchaj
Moda na Zdrowie świętuje - 9 lat sukcesów na polskim rynku aptecznym . Wyjątkowe urodzinowe wydanie od 1 maja także w Twojej Aptece. posłuchaj
porozmawiamy o łamaniu zakazu reklamy aptek posłuchaj
Prezentujemy Stanowisko NRA dotyczące zakazu reklamy aptek i punktów aptecznych oraz ich działalności posłuchaj
Weekendowy program dnia
Skandalicznie wysokie premie w Ministerstwie Zdrowiaposłuchaj
Dzięki pomocy Donalda Tuska udało jej się uniknąć jakiejkolwiek odpowiedzialności, a w piekiełko wmanewrować Bartosza "wreszcie ministra" Arłukowicza, który przehandlował swą lewicowość za stołek.
W towarzystwie, w którym szeroko rozumiane straganiarstwo jest cechą pożądaną, nie mogło zabraknąć premii dla współpracowników. Tym samym obecna marszałek, ówczesna minister, a w przyszłości może i pierwszy biskup płci żeńskiej, sypnęła groszem dla swoich współpracowników.
Jak wynika z informacji "Faktu", w czasie kiedy Kopacz piastowała urząd ministra, na premie w jej resorcie przeznaczono pięć milionów złotych! Dodamy, że ministerstwo zatrudnia około 500 osób, co zgodnie z wzorem wszystkim po równo, a dla minister reszta, daje circa 10 tysięcy złotych premii na przysłowiową twarz.
Sama Kopacz za swoje ministrowanie otrzymała ok. 800 tysięcy złotych, a odchodząc stwierdziła, że "wykonała nawet więcej niż planowała". Bardzo możliwe, że zaradna Kopacz, chciała dużą bańkę odłożyć na później, ale przez przypadek rozdała ją pracownikom. To byłby jedyny aspekt, w którym jej ministerstwo dokonało więcej niż planowało, a nawet niż powinno.
Szkoda, że nadwyżki nie poszły na obniżenie kosztów leków, bo niektórzy muszą wyżyć za mniej niż miesięczna premia u minister Kopacz, która całego narodu zatrudnić nie da rady. No chyba, że w kancelarii sejmu.









